"W jednym z pierwszych odcinków serialu pada pytanie, czy Ally McBeal pragnie zmienić świat. Odpowiedź brzmi: 'O, tak. Tylko najpierw chcę wyjść za mąż'. Ta deklaracja stanowi kwintesencję mcbealizmu: poglądu na świat i kobiecość, którego spójność polega na niezwykle konsekwentnym mnożeniu sprzeczności. Ally łączy niezależność z obsesyjnym lękiem przed samotnością." [Graff A., Świat bez kobiet. Płeć w polskim życiu publicznym, Warszawa 2001, s. 235]
Współczesna kobieta jest postawiona w naprawdę trudnej sytuacji. Z jednej strony musi iść łeb w łeb z mężczyznami, jeśli chodzi o przeskakiwanie kolejnych szczebli kariery, co na ogół niestety nadal musi przypłacać dużo większym wysiłkiem niż jej konkurenci płci przeciwnej, z drugiej zaś strony musi realizować swoją kobiecość poprzez macierzyństwo i satysfakcjonujący związek. Pogodzenie tych dwóch rzeczy wydaje się bardzo trudne, wręcz niemożliwe. Jednak mimo to, zarówno kobiety, które realizują się wyłącznie w pracy i nie myślą o rodzeniu i wychowywaniu dzieci, jak i kobiety, które odrzucają karierę, by poświęcić się roli dobrej mamy i przykładnej żony, odbierane są społecznie jako niepełnowartościowe. Te podwójne standardy - będące nota bene efektem walki o równouprawnienie - czynią z kobiet cyborgi, które z jednej strony muszą walczyć o awanse lub utrzymanie posady, z drugiej zaś mieć czas na oglądanie Perfekcyjnej pani domu czy Nianiu, na pomoc, utrzymanie względnego ładu w domu i wychowanie dziecka. Jest to efekt pewnych przemian, które - mam nadzieję - nadal następują. Feministki drugiej fali wywalczyły kobietom możliwość realizowania się w zawodzie, jednak kobieta nadal postrzegana jest w ten tradycyjny sposób, nakazujący jej - niezależnie od liczby obowiązków - pielęgnowanie swojej tradycyjnej roli. Celem tych przemian jest doprowadzenie do rzeczywistej równości między płciami - możliwość wyboru między karierą a pracą, lub też łączenie ich, ale na zasadach partnerskich, gdzie zarówno mężczyzna, jak i kobieta mają takie samo prawo do swojej kariery oraz takie same obowiązki, jeśli chodzi o prowadzenie domu i wychowywanie dzieci. Przemiany kulturowe, a tym bardziej przełamywanie głęboko zakorzenionych stereotypów, mają jednak to do siebie, że zachodzą powoli i mozolnie.
Oczywiście nie tylko kobiety są poszkodowane na tym etapie przemian społecznych. Również mężczyźni nie są w najlepszej sytuacji - po pierwsze muszą pogodzić się z tym, że kobiety są coraz bardziej konkurencyjne na rynku pracy, po drugie zaś trudno jest im zrezygnować z kariery na rzecz rodziny, ponieważ - nawet jeżeli by sobie tego życzyli - ich status i pozycja społeczna zostałyby absolutnie zdegradowane. Stereotypy nadal nakazują mężczyźnie utrzymywać siebie i całą rodzinę, piąć się po szczeblach kariery i walczyć o powszechne uznanie. Mężczyzna zajmujący się domem i dziećmi - mimo najszczerszych chęci - nie ma szans na dobre samopoczucie i pewność siebie.
Ta społeczna presja na bycie szczęśliwą i spełnioną w każdej możliwej dziedzinie życia powoduje, że popularne bohaterki współczesnych książek, filmów i seriali, choć zadowolone ze swojego życia zawodowego, bez partnerów czują się upośledzone i nieszczęśliwe. Większość ich marzeń i fantazji dotyczy wymarzonego mężczyzny oraz gromadki roześmianych dzieci, nie zaś kolejnych etapów kariery zawodowej. W wieku dwudziestu ośmiu lat Ally McBeal miała mieć urlop macierzyński i - przytulona do męża - czytać, jak godzić karmienie piersią z pracą w sądzie, zaś jej często cytowaną wypowiedzią jest, że "owszem chce zmienić świat, ale najpierw chce wyjść za mąż". Przez to mnożenie sprzeczności i funkcji trudnych do pogodzenia, kobiety często wpadają w pułapkę i po prostu nie potrafią być szczęśliwe i cieszyć się tym, co mają.
"Cele i nadzieje feminizmu oraz działalność kobiet w ruchach emancypacyjnych czasem przypominają myślenie Bridget Jones: kiedy tylko otrzymamy prawa i równe szanse, wtedy na pewno wszystko będzie dobrze. Otóż nie będzie, bo pojawią się nowe problemy: jak przy intensywnej karierze zawodowej znaleźć życiowego partnera, który zabiera czas poświęcany na żmudne wspinanie się po szczeblach zawodowej kariery? Nawet jeśli się go znajdzie, jak pogodzić pracę z prowadzeniem domu i opieką nad dziećmi? (...) Kobiety wpadają w pułapkę, która sprowadza się do dylematu: jak jednocześnie mieć wszystko, być szczęśliwą i spełnioną kobietą zarówno w pracy jak i w rodzinie?" [Jaxa-Rożen H., Kontestacja i banał: feminizm w kulturze współczesnej, Wrocław 2005, s. 147-148] Niezależnie od tego, co osiągnęły, i tak będą się czuły niepełnowartościowe, jeśli nie zdobędą dosłownie wszystkiego, co jest do zdobycia.
Niezależność i skupienie na karierze wcale nie eliminują lęku przed samotnością. Nadal - niczym bohaterki Jane Austen - marzą o zamążpójściu, kierują się jednak innymi pobudkami. Nie potrzebują wyjść za mąż ze względów finansowych czy społecznych, one chcą wyjść za mąż z potrzeby bliskości i partnerstwa. Nie zamierzają rezygnować z ambicji i samorealizacji, jednak chcą żyć w satysfakcjonujących związkach. Idea związku ewoluowała - z potrzeby małżeństwa w partnerską - opartą na bliskości - relację dwojga równych sobie ludzi. "Bridget Jones i Ally McBeal także chcą 'dobrze' wyjść za mąż. Fantazjują o sukniach ślubnych, niedzielnych obiadkach u teściowej i pachnących talkiem różowych niemowlakach. Te współczesne 'panny na wydaniu' od bohaterek Jane Austen różnią się jednak tym, że wyjść za mąż nie muszą. 'Myślałem, że mężczyzna nie jest czymś, czego potrzebujesz', powiada jeden z szefów firmy, zdziwiony, że niezależna kobieta sukcesu myśli o zamążpójściu. Ally patrzy na niego kpiąco i odpowiada: 'Miałeś racje. Mężczyzna to coś, czego chcę'. Ally, Bridget i ich odpowiedniczki w świecie realnym istotnie nie 'potrzebują' mężów. (...) Nie chodzi im o to, by zmienić tożsamość, z panny przeistaczając się w żonę, i nie mają najmniejszego zamiaru przekazywać komuś odpowiedzialności za swoje życie. Dlaczego zatem chcą małżeństwa? Otóż chodzi im tylko - a może aż - o bliskość z drugim człowiekiem. Chcą tej bliskości na warunkach partnerskich, inna ich nie interesuje." [Graff A., Świat bez kobiet. Płeć w polskim życiu publicznym, Warszawa 2001, s. 238-239]
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz